O autorze
Dziennikarka muzyczna i dokumentalistka, trendsetterka rynku muzycznego, odpowiedzialna za kontent muzyczny programów TVP Kultura „Młoda Kultura” , Poziom 2.0 TVP 2 i dwie pierwsze edycje programu „Świat się kręci” TVP 1. Pomysłodawczyni cyklu hip-hop klasycznie, producent koncertu "Rasmentalism i goście" w Studio Lutosławskiego w Warszawie. Niepokorna idealistka, która za punk honoru stawia sobie słowa, że każdy człowiek zasługuje na to , aby pokazywać mu rzeczy wartościowe, a nie głupie.

Prywatny portret Krzysztofa Kieślowskiego w sztuce "Egzaminy" Juliana Potrzebnego. Mija 20 lat od śmierci reżysera.

Spektakl "Egzaminy" w ramach 14 Międzynarodowego Festiwalu Filmowego "Tofifest" w Toruniu TofiFest Toruń 2016
Krzysztof Kieślowski zmarł 13 marca 1996 roku w Warszawie. Do dziś wielu współczesnych filmowców w wywiadach przyznaje, że wybrało reżyserię dzięki jego filmom. Dla młodego pokolenia, które nie szuka inspiracji w kinie może być postacią zagadkową. Dlatego warto, aby sztuka "Egzaminy" Juliana Potrzebnego zagościła na stałe na teatralnej scenie. Krzysztof Kieślowski dokonał niemożliwego. Z chłopaka z prowincji, dzięki olbrzymiej determinacji, stał się jednym z najwybitniejszych twórców światowego kina. I o tym jest spektakl "Egzaminy." O dokonaniu niemożliwego, ale także o tym, że to niemożliwe może stać się początkiem końca.

Sztukę "Egzaminy", którą miałam okazję obejrzeć w ramach 14 Międzynarodowego Festiwalu Filmowego "Tofifest" w Toruniu, napisał i wyreżyserował Julian Potrzebny — urodzony w 1982 roku scenarzysta i reżyser, absolwent Wydziału Reżyserii Szkoły Filmowej w Łodzi, uczestnik Laboratorium Scenariuszowego SFP, laureat stypendiów scenariuszowych PISF i wieloletni współpracownik Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy. Spektakl Teatru Telewizji Walizki, którego był drugim reżyserem, zdobył Grand Prix festiwalu Dwa Teatry — Sopot 2015.

W postać dojrzałego Kieślowskiego wciela się Jakub Lasota — urodzony w 1975 roku, absolwent Wydziału Aktorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej we Wrocławiu. Zadebiutował u Jerzego Jarockiego w Teatrze Polskim we Wrocławiu, a pracował dotychczas między innymi na scenach Warszawy (Teatr Dramatyczny), Wrocławia (Teatr Polski, Teatr Capitol) i Chorzowa (Teatr Rozrywki).

Rolę młodego reżysera gra Filip Gurłacz — urodzony w 1990 roku, jeden z najzdolniejszych aktorów młodego pokolenia, który ukończył Wydział Sztuki Lalkarskiej w Białymstoku i Akademię Teatralną w Warszawie. Dotychczas zagrał między innymi w "Mieście 44" Jana Komasy oraz w ostatnim filmie Andrzeja Wajdy "Powidoki".


Dlaczego Kieślowski? Czy masz podobne marzenia?
Julian Potrzebny: Przez Kieślowskiego zakochałem się w kinie i to ukształtowało moją zawodową drogę. Ale także jego biografia to niesamowita droga człowieka przez polską historię i historię filmu polskiego. Pełno w Kieślowskim emocji, szukania własnej drogi. Jest wszystko to co mnie w zawodzie reżysera fascynuje.

Odkryłeś Go dla młodego pokolenia?
Julian Potrzebny: Mam nadzieję, że ten tekst trafi do młodych osób. Już sam tytuł "Egzaminy" nasuwa młodość i nasze wybory życiowe. To wszystko nam przecież wciąż towarzyszy.

Co Ciebie w Kieślowskim najbardziej interesuje?
Julian Potrzebny: Mnie do niego zbliża ta jego niepewność, to ciągłe szukanie drogi.

Co jest w Tobie z młodego Kieślowskiego?
Julian Potrzebny: Jest we mnie podobna walka o marzenia. Agnieszka Holland powiedziała w jednym z wywiadów, że Krzysiek się postanowił zaharować na śmierć. To jest to co jest niebezpieczne. Na to też chciałbym zwrócić uwagę widza. Mówimy człowiek sukcesu, ale to też jest dla mnie symbol pracy ponad siły. To ile on zrobił filmów i w jakim czasie. Nikt dziś by się na to nie porwał. A on to zrobił dzięki swojej wewnętrznej determinacji. W trakcie zdjęć do "Dekalogu" miał przecież potworne warunki pracy.

Co chciałeś powiedzieć dzięki Kieślowskiemu w "Egzaminach"?
Julian Potrzebny: Walczcie o to czego naprawdę chcecie. Kieślowski najpierw marzył o robieniu filmów, potem z sukcesami je robił. A potem z kolei walczył o ich nierobienie. Mówili mu wtedy: musisz, bo jesteś filmowcem.

Można powiedzieć, że Kieślowski przez całe życie zachował niezależność. Co dla Was znaczy ten termin?
Julian Potrzebny: Dla mnie definicją niezależności jest niezależność od własnego wygodnictwa. Mnie wygodniej i bezpieczniej byłoby nadal pracować jako asystent i drugi reżyser, a nie porywać się na spektakl, który wydawał mi się niemożliwy. Bo jak opowiedzieć
o takiej ikonie? Gdyby tylko się dało na pewno ktoś by to zrobił - tak myślałem. I miałem racje, nie było łatwo, ale było warto.

Jakub Lasota: To trudne pytanie. Po pierwsze możliwość wyboru, po drugie poczucie wolności. W tym też się mieści to o czym mówi Kieślowski. Jako człowiek wolny może dokonać każdego wyboru, może zmienić diametralnie swoje życie, nawet zrezygnować z reżyserii, bo to jest jego prawo. Często sami sobie na to nie pozwalamy. Ta wyliczanka czasu w spektaklu też bardzo wiele o tym mówi, dopiero po północy miał czas, żeby iść z psem na spacer.

Filip Gurłacz: Jak usłyszałem słowo niezależność od razu pomyślałem o zależności. Polega na uzależnieniu, na zmuszeniu, na takich słowach. Jakbym do wszystkiego dodał "nie" to wyszłaby mi wolność. Poczucie niezależności to poczucie wolności. Niezależność to wolność. Budowanie niezależności to budowanie wolności. Ale niezależność to także dla mnie odpowiedzialność.

Kieślowskiemu towarzyszy mit ogromnego sukcesu, ale na scenie spotykamy dojrzałego człowieka, który nie chce robić filmów?
Jakub Lasota: Przywołuje się Go w sensie ludzkim bo stał się sławny, ale on jest bardzo dobrym punktem wyjścia, aby w ogóle mówić o człowieku.To co dla mnie najciekawsze
w pracy nad "Egzaminami", to możliwość spojrzenia na niego jako na człowieka. Wgłębienie się w niego jako w człowieka pozwala pełniej spojrzeć na jego twórczość. W trakcie poznawania biografii, pracy z nią zadawałem sobie pytanie, dlaczego mu się udawało robić filmy, które obchodziły nas. Kieślowski jako człowiek okazał się dla mnie osobiście nawet bardziej ciekawy niż jako twórca. Pokazujemy go na etapie poszukiwania swojej drogi. Kto z nas nie jest w takiej sytuacji? To bardzo uniwersalne.

Filip Gurłacz: Kieślowski kojarzy mi się z sukcesem. To jasne. Zdobył wiele prestiżowych nagród, sam chciałbym być jego aktorem. Po "Egzaminach" stał mi się bliższy, ponieważ miał odwagę wybrać to co jest w życiu ważne. Wybrał w pewnym momencie rodzinę, nie film,
i uważam, że dokonał właściwego wyboru.

Sztuka "Egzaminy" to opowieść o ciągłym zmaganiu się z emocjami, są emocje młodego marzyciela i emocje zmęczonego, dojrzałego twórcy?
Jakub Lasota: Pomimo różnicy wizualnej, pewnej wyrazistości scenicznej, zupełnie innej energii młodego i dojrzałego Kieślowskiego. Pomimo tej czytelnej różnicy udaje nam się zbudować jedną spójną postać. Ja się strasznie boję tego wypalenia ludzkiego, bardziej niż artystycznego. Bariera, która mnie chroni jest dziś o wiele cieńsza niż kiedyś.I naprawdę w życiu prywatnym zadaje sobie te same pytania co w sztuce. Dlatego Kieślowski jest mi bardzo bliski.

Filip Gurłacz: Bardzo istotne w pracy nad "Egzaminami" było cały czas szukanie w treści. Jedną scenę potrafiliśmy budować 4 godziny, żeby się samemu dowiedzieć co chcemy nią powiedzieć widzom. Jesteśmy różnymi osobowościami, ale ja się czuję bezpiecznie z Kubą na scenie.

Na koniec gdybyście powiedzieli, które filmy Kieślowskiego są dla Was najważniejsze?
Julian Potrzebny: Zdecydowanie "Amator", przez sentyment byłby to też "Trzy kolory: Niebieski". W tamtym czasie ten film mnie powalił, już nigdy potem nie miałem aż takich emocji w kinie.

Jakub Lasota: Dla mnie ważne są pierwsza część "Dekalogu" , od niedawna "Przypadek", a sentymentalnie "Trzy kolory: Czerwony".

Filip Gurłacz: "Trzy kolory: Czerwony".

Trwa ładowanie komentarzy...