O autorze
Dziennikarka muzyczna i dokumentalistka, trendsetterka rynku muzycznego, odpowiedzialna za kontent muzyczny programów TVP Kultura „Młoda Kultura” , Poziom 2.0 TVP 2 i dwie pierwsze edycje programu „Świat się kręci” TVP 1. Pomysłodawczyni cyklu hip-hop klasycznie, producent koncertu "Rasmentalism i goście" w Studio Lutosławskiego w Warszawie. Niepokorna idealistka, która za punk honoru stawia sobie słowa, że każdy człowiek zasługuje na to , aby pokazywać mu rzeczy wartościowe, a nie głupie.

Tymon Tymański: Musiałem zrobić ten film, bo rezygnacja z marzeń jest rezygnacją z życia

Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta
- Ten film jest także po to, żeby ludzie kultury, sztuki i alternatywy nie byli pomijani czy przytłaczani w mediach wspaniałymi historiami bezmózgich celebrytów - mówi Tymon Tymański o "Polskim gównie".

Czy nadal aspirujesz do świata reprezentowanego w Twoim i Grzegorza Jankowskiego debiucie „Polskie gówno" przez Arka Jakubika i Sonię Bohosiewicz? Do świata „gwiazd” showbiznesu?

Wiesz co... Ja jestem troszeczkę pomiędzy… Z wyboru, ale tak, żeby nie bolało. Znam te wszystkie niefortunne sytuacje pokazane w filmie, bo zdarzyły się mi i moim bliskim kolegom.
Dziesięciu widzów, płacenie mniejszej kasy niż było umówione, brak hotelu i inne pomniejsze upodlenia. Z drugiej strony bywam również beneficjentem splendoru.

Gdzieś w okolicach 37. roku życia pojawiło się poczucie, że muszę coś zmienić w swoim świecie, bo zwariuję. Przez lata biłem głową w ścianę, usiłując godnie żyć z muzyki, ale okazało się to niemożliwe. Zabrakło mi cierpliwości i pokory, żeby grać mój jazz i wypowiadać się tylko ze sceny. Przełom nastąpił w okolicach pracy w "Łossskocie". Pomyślałem, że skoro mam talent
pseudodziennikarski, mogę to jakoś sprzedać, żeby rodzina nie narzekała na ciągły brak wszystkiego. Nazywam to małym kompromisem. Opylam moje umiejętności „krasomówcze", a po godzinach robię sztukę. Teraz rodzina narzeka czasem, że wszystko fajnie, tylko brakuje im partnera i taty.... No cóż - coś za coś. To był przełom, który pozwolił mi przestać bać się o jutro.

Jako naiwny, idealistyczny palant, jakich jest na tym świecie wielu, swoje pieniądze włożyłem w film, który jest nie tylko o mnie. I całe szczęście. To portret mojego pokolenia - ludzi kultury, alternatywy i estrady. To rzecz o muzykach, poetach, kabareciarzach, którzy nie mają siły zrobić filmu o swojej walce o marzenia. Ale przecież nie tylko. To film o wszystkich, którzy po godzinach pracy oddają się swojej pasji - wiecznie w rozkroku, wiecznie w bólu, ale też i spełnieniu.

Jak myślisz czy Twoi koledzy, ci bardziej rozpoznawali, ci robiący karierę, obrażą się na ten film i na Ciebie?

Grzesiu Skawiński już się obraził, ale wszyscy wiemy, że to bardzo delikatny artysta. Waldek Tkaczyk się nie obraził. Powiedział, że gdybym się do niego zgłosił wcześniej, pomógłby "Polskie gówno” wyprodukować. Waldek rozumie, że pastisz Kombi to żart z bardzo wyrazistej ikony polskiego popu. Bo z kogo mam żartować? Z Patrycji Markowskiej? Nie pamiętam ani jednej piosenki Patrycji, przepraszam. Nie jest za wyrazista - tata bardziej.
Kombi jest tak wyraziste, że aż prosi, żeby artystycznie sponiewierać tych panów, tym bardziej, że gwałcą nas przez uszy prawie 40 lat. Ale to układ fair - oni nas gwałcą, my z nich żartujemy.
I można pod to wypić pół litra, jeśli tylko ma się dystans. Ja go mam. Inne postaci filmu to pewnie trochę Muńka Staszczyka w postaci Dudka Majsnera, granej przez Arka Jakubika, choć jest w niej też sporo z Maćka Maleńczuka - choćby w scenie naszej hotelowej kłótni.

Czy role obsadzałeś zgodnie z wizerunkiem prywatnym Twoich kolegów?
Czy Mikołaj Lizut Twoim zdaniem chciałby być gwiazdą rocka, a Stelmach zasiąść w jury talent show, bo o Kędziora nie pytam… to chyba jasne?

Dobieraliśmy obsadę tak, żeby aktor tudzież naturszczyk wiedział, jak się znaleźć w roli. Oczywiście aktor tak czy owak da sobie radę, amator już nie bardzo. Po pierwszych niezbyt udanych 12 dniach zdjęciowych zrozumieliśmy, że trzeba zaangażować kilku bardzo dobrych aktorów. Mieli pilnować ról, fabuły, dialogów.
Nikt tak nie zagra Bryla jak sam Brylu,ale Tomek Karolak też nie zagra dobrze muzyka, bo nie ma o tym zielonego pojęcia.Starałem się tak dobrać role Możdżerowi, Lizutowi czy Kędzierskiemu, żeby wiedzieli o czym mają "kłamać". Od tej pory wszystko zaczęło się zazębiać - zawodowcy dodali poloru i polotu, a naturszczycy krwi i prawdy.

Film jest dywagacją na temat życiowych kompromisów. Na ile możemy sobie pozwolić w zaniżeniu naszego lotu w kontekście naszych młodzieńczych i teraźniejszych ideałów?
Brylewski, Peszek i ja, ale także Jankowski i Glińska - tworzymy wspólny front. Ten film jest także po to, żeby ludzie kultury, sztuki i alternatywy nie byli pomijani czy przytłaczani w mediach wspaniałymi historiami bezmózgich celebrytów.

Film jest gorzko-słodki. Bohater grany przez Brylewskiego - Stan Gudeyko to wrażliwość zabita przez system...ktoś kto sercem chce dobrze, ale też nie wiemy, czego oczekuje od życia?

Robert mówi otwarcie, że zabrakło mu dynamizmu i zaniedbał swoje sprawy. Między innymi ZAiKS. Niemniej mam nadzieję, że ten film będzie trampoliną do jego second life'u - muzycznego, może nawet filmowego? To próba wskoczenia o półkę wyżej bo przecież film jest sztuką totalną i nie bez powodu budzi największe emocje spośród wszystkich artystycznych dyscyplin.

Czy zburzenie zastanych reguł, układów w mediach, symbolicznie mocne w Twoim filmie, nas ocali? Czy to w ogóle coś zmieni?

To jest utopia. Dlatego właśnie włożyliśmy dynamit w ręce Stana Gudeyki czyli Brylewskiego, który jawi się w naszym filmie pięknym samobójcą. To gest protestu, quasi-buddyjskiego samospalenia, które Bydgoszcz-Tymański i reszta przyjmują z szacunkiem.

Koniec masowej podpierdolki…. Sam chcialem wygłosić taki manifest, ale Robert okazał się jeszcze lepszym medium i ukradł mi show w końcówce filmu. I całe szczęście. Jego postawa to bohaterszczyzna a la sienkiewiczowski Ketling, z którą ja się absolutnie zgadzam, choć ona nie ma większego sensu. To partyzanckie credo, krzyk rozpaczy.

Grzegorz Halama doskonale gra śliskiego typka, Czeslawa Skandala, którego nietrudno spotkac w koncertowo-organizacyinych konstelacjach. Tymon, managerowie muzyczni w Polsce to nadal fikcja, znasz wszystkich, o niektórych krążą legendy mówiące o ich nieuczciwości, a oni nadal łapią kolejnych artystów na te same schematy, a Wy milczycie?

Ja przeciez nie milczę. Grześ Halama też od razu wiedział, o czym mowa, kiedy powiedziałem mu o jego roli. Znał takiego faceta od kabaretów i opowiadał mi o korpulentnym kolesiu z wąsem, który rozmawial z nim, pałaszując schabowego. Kuchnia była już zamknięta, obok głodni kabareciarze, a koleś im tłumaczy z pełną gębą, że nie może im zapłacić za występ, bo musi wpierw zapłacić całość Krzyśkowi Krawczykowi.

Każdy dołożył do swojej roli coś specjalnego, co znał z autopsji - Krzysiu Skiba, grający menago grupy B. Sex, Arek Jakubik, grający frontmana grupy Dudka Majsnera, Janek Peszek, czyli szołbizjański mogoł Roman Bloom oraz Leszek Możdżer, grajacy jego garbatego lokaja.
Obserwowałem twarze moich kolegów na gdyńskim pokazie filmu: Jacka Lachowicza ze Ścianki, Grzesia Nawrockiego z Kobiet i Mikołaja Trzaski. Przez pierwsze pół godziny filmu świetnie się bawili, ale potem śmiech gasł im na ustach. Tak zresztą miało być.

Jesteś ideowcem, nadal walczysz, bo ten film to nadal Twój bunt, jakaś forma niezgody, czy myślisz, że jesteś w stanie coś realnie tym zmienić?

Nie sądzę. Ale sztuka jest po to, by uświadamiać. Między innymi młodych ludzi, żeby nie brali tej łatwiutkiej, mainstreamowej rzeczywistości za jedyną obowiązującą. Mam nadzieję, że to jest film bardziej uniwersalny, nie tylko dla muzyków, ale dla wszystkich. Jako artysta mam poczucie, że ten film jest o czymś ważnym że pochodzi z doświadczenia serca i trzewi, po prostu brakowało takiej wypowiedzi. To film dedykowany tym, którzy podróżują busem po Polsce, a nie rozpychają się przy bankietowym stole. To walka o pasję, o to, żeby się nie poddawać. Część z nas całe życie daje dupy, rezygnuje z ideałów, ale przecież to auto kastracja. Rezygnacja z marzeń jest rezygnacją z życia.

W każdej chwili i w każdym wieku masz prawo realizować marzenia. Patrzę na rozkwit internetowej sztuki bardzo pozytywnie - blogi i fotoblogi, filmiki i próby muzyczne. Sztuka rozwija kreatywność i leczy dusze.

Fruitcakes to ciekawy, młody zespół w którym gra twój syn. Oni nie mieli pokus, żeby iść do talent show?


Trudno mi za nich odpowiadać, bo pewnie każdy z nich ma inne zdanie. Lukas raczej nie pójdzie, bo nie zgadza się z ideą talent show. Trzyma też kciuki, żebym ja nigdy nie poszedł.
Czasy się zmieniają i ja sam miewam z tym kłopot. Gdyby dali mi bańkę, może bym poszedl... Gdyby nie zakazali mi jątrzyć i pluć. Oczywiście na nich, a nie na tych biedaków... Zawsze zostawiam sobie trochę miejsca na obrażanie szefa. Mikołaj w audycji jest nazywany małym Arabem, ale zobacz jestem cwany, nie dość, że on mnie zatrudnia w radio, to jeszcze daję mu rolę w filmie…śmiech…

Zapewne uda mi się przejść przez życie bez udziału w tym badziewiu. Moi bohaterowie - Lennon, Zappa, Strummer czy Cave nie musieli się zniżać do tego poziomu. Ale rozumiem też postawę Marka Piekarczyka. Jeżeli nie masz innych możliwości, możesz nie mieć wyjścia.

Otacza nas tandeta i kicz w mediach mainstream’owych. Kultura i off wydają się być topniejącą wyspą w oceanie łatwizny. A z drugiej strony w internecie jest mnóstwo dobrej muzyki i bliskich mi inicjatyw, sporo intrygującej sztuki. Ludzie będą się rozwijać i wyrażać wbrew chłamowi Babilonu.

Ostatnio usłyszałem historię o pojechanej fizyczce, która sama robi pastę do zębów bez fluoru. Ktoś inny tworzy domowe przedszkole na zasadach bliskich idei Montessori. Oto dowody na rozwój społeczeństwa alternatywnego, które ma w dupie reklamy farmaceutykow i szczepionek, przeróżnych talent show i Sylwestrów w Polsacie.

Gdybyś cofnął się te 20 lat wstecz to czy po wszystkich doświadczeniach, które masz, nadal wybrałbyś zawód muzyka?


Powiem jak Edith Piaf: "Nie żałuję niczego”. Absolutnie. To wszystko składa mi się w całość.
Nie jestem w dramatycznie późnym wieku, choć cytując mojego przyjaciela Olafa Deriglasoffa : Jesteśmy już troche bliżej, niż dalej”. To wszystko daje rodzaj dystansu i poczucia, że zaczynasz ogarniać całość. Na początku widzisz mało, a potem coraz więcej. Wszystko jest potrzebne, pomyłki i porażki też. Czuję się dziś bardziej happenerem. Mogę być i jestem wszystkim po trochu. Muzykiem, radiowcem, scenarzystą. Nikt nie powiedział, że mam być wybitnym kontrabasistą jazzowym.

Kim jest idealny odbiorca "Polskiego gówna”?

Wierzę w ludzi, choć czasami nie jest to łatwe. Decydenci dbają o to, żeby większość pozostawała w niewiedzy, w głupocie. Mam pozytywne sygnały od różnych ludzi, że chcą ten film zobaczyć jeszcze raz, bo jest w nim dużo ważnej treści. To znaki, że ludzie chcą myśleć, przeżywać. Mamy wrodzoną głębię. W mediach jej nie znajdziesz. Zatem uważam, że ten film jest dla wszystkich, jeśli tylko podejmą pewien wysiłek. Odbioru, myślenia.

Czy ktoś odmówił pracy przy tym projekcie?

Andrzej Chyra byl bliski zagrania reżysera telewizyjnego, ale mi gdzieś po drodze znikał. Napisałem mu dość przykrego smsa. Przeprosił tłumacząc, że jest totalnie zajęty, ale, że nie odmawia z braku wiary w ten projekt. Byliśmy już prawie dogadani z Robertem Więckiewiczem, ale koniec końców nie miał czasu. Marek Kondrat był na Bali, Boguś Linda na safari. Może lekko ze mnie polewali, a może im się nie chciało. Pewnie po „Polskim gównie" będzie nam łatwiej.

Nasz zespół filmowy to Grześ Jankowski, Tomek Madejski i Agnieszka Glińska i mnóstwo dobrych ludzi, którzy nam pomogli. Muszę w tym miejscu pochylić się nad znakomitymi zdjęciami Madeja. I jeszcze bardziej - nad kilkunastoma miesiącami pracy, które filmowi poświęciła Agnieszka. Doprowadza mnie do szału, kiedy słyszę o chaosie montażu Jaki, kurwa, chaos? Niech ktoś zada sobie trud i obejrzy ten film dwa albo trzy razy. Przeciez Aga i Grzesiek próbowali montować ten film linearnie, po bożemu. Ale jak pokazać wściekły, punkowy musical, montując go po bożemu? Zatem mieliśmy na pokładzie najlepszych ludzi, z których każdy ofiarował nam istotną cegiełkę energii.

Opowiem Ci na przykładzie: Jeden z mniej sympatycznych członków ekipy domagał się przerwy i obiadu. Oświetleniowiec Tomek Gajowiak jadł właśnie domową kanapkę i powiedział: "Panowie, kurwa, po prostu skończmy ten film. Idzcie se kupić zapiekankę i nie przedłużajcie męki". Nigdy mu tego nie zapomnę.

Kto ze środowiska filmowego Wam pomógł?

Wojtek Smarzowski, który poświęcił mi bardzo dużo uwagi przy pisaniu właściwej wersji scenariusza. Jestem też wdzięczny Krzysiowi Krauze i Joasi - jego żonie, bo także byli wobec nas bardzo życzliwi. Ksawery Żuławski pomógł nam przy wykreowaniu ostatecznej wersji montażu, namawiając nas na wzmocnienie postaci Bryla-Gudeyki. Maciej Chmiel i Jacek Szczerba dodali od siebie sporo uwag a propos scenariusza i montażu.

Czy jesteś w stanie wyczuć po tylu latach w biznesie ludzi pokroju postaci Romana Blooma granej zresztą doskonale przez Jana Peszka?

To był przytyk do ludzi, rządzących polską telewizja i kinematografią. W kinie jest jeszcze gorzej niż w muzyce. Film to większe możliwości zarobku, ogromne budżety. Ale też jeszcze bardziej zawistne środowisko. Moje sukcesy to sukcesy niszowe: 25 tyś. sprzedanych płyt „ P.o.l.o.v.i.r.u.s.a” (płyta zespołu Kury) 20 tyś. egzemplarzy książki. Chciałbym „Polskim gównem" przekroczyć granice 100 tyś. Może się uda? A jeśli nawet nie, i tak wygraliśmy. Zrobiliśmy prawdziwy film, który porusza ludzi, śmieszy, ale też nie daje im spać.

"Polskie gówno" to film o?

Życiu…. To film o tym, że czasami warto wybrać dłuższą drogę nad łatwe skróciki. Ta dłuższa droga pozwala odnaleźć sens życia i sprawić, że bardziej lubimy się w lustrze. W Polsce jest dużo fenomenów. Stronię od teorii spiskowych i nikomu nie zazdroszczę, ale czasem mnie to zastanawia. Fenomenem jest dla mnie choćby Kuba Wojewódzki, który od 15 lat hipnotyzuje ludzi swym kiepskim dziennikarstwem. Nakierowanym tylko i wyłącznie na siebie. Sytuacja o tyle mało inspirująca że Kuba jest postacią tajemniczą i fasadową.

Tak naprawdę nie wiemy o nim nic. A jednak ciągle nas fascynuje, zatem od lat skladamy mu chóralny hołd: "O chwała Ci, lśniąca powierzchnio Kuby Wojewodzkiego!". Jak wiele jest w Polsce podobnych pseudo-gwiazd, które mają wykupione miejsce na świeczniku do 2080 roku? Z kim podpisali cyrograf?.... Głupota ludzka nie pozwala szukać nowego i wpuszcza wciąż te same twarze z telewizora do domów. Pełno w tym środowisku wydmuszek i trzeba nauczyć się w tym zapyziałym basenie żyć. Ale samemu dążyć do oceanu. Czasem można też przypierdolić z armaty w ten kurnik. Jak w "Polskim gównie"... Ot tak, żeby choć przez chwilę posłuchać popłochu i gdakania... Żeby robić sztukę, trzeba mieć mentalność bakterii. Być szybszym niż Matriks, omijać problemy jak woda.

Pomyślmy o swoim życiu na chwilę bardziej uniwersalnie, czy czujesz ten moment przełomu, który obecne w ludziach następuje?

Trzeba nauczyć się wsłuchiwac w siebie. Owszem, czuje w powietrzu jakąś zmianę. W TOTARCIE( formacja artystaczna która powstała w 1986 roku w Gdańsku), nasze idee oscylowały wokół świadomego społeczeństwa przyszłości i to się dziś wydarza.
Moja szwajcarska przyjaciółka powiedziała mi ostatnio: "Nie tylko ty jesteś alternatywistą. Wszyscy, którzy mają swój oryginalny pomysł na życie wbrew mainstreamowi, robią to samo co ty". To prawda. Oddolne inicjatywy powodują, że ludzie szukają siebie i coraz bardziej dbają o to, żeby znaleźć swoją przestrzeń.

W Tobie też nastąpiła zmiana, zapragnąłeś stabilizacji?

Mam dzieci i zależało mi na stworzeniu domu, żeby czuć, że jest takie magiczne miejsce. Znalazłem partnerkę, która zaakceptowała moje patchworkowe ojcostwo. Wykazała się dojrzałością, żeby zaakceptować mnie i moją przeszłość.

Zdarzyło Ci się robić za celebrytę?

Raz byłem na pokazie mody - bardzo dziwne doświadczenie. Żonie się dość podobało, bo byliśmy na ściance. Pan Żebrowski udawał, że mnie nie widzi. Z wzajemnością. Poszedłem tam tylko dla żony, pierwszy i ostatni raz (śmiech). Panie były mega-chuderlawe i dziwacznie stawiały kroki. Pokaz byl koszmarkiem, to zdecydowanie nie mój swiat.
Trwa ładowanie komentarzy...